Blog > Komentarze do wpisu
ogarnięci

tytuł tego wpisu nadany jest może nieco i z lekka na wyrost, ale. Pierwszy tydzień roku szkolnego za nami i ofiar nie ma. Ani w nauczycielach, ani w rodzicach, ani w dzieciach (acz było blisko, gdyż rodzeństwo zamieszkujące pod moim dachem - czaicie, że nadal nie mogę czasem uwierzyć, że to MOJE DZIECI???, skąd przyszedłeś chłopczyku? - ostatnio tłucze się ewentualnie spychając ze schodów, także: kto wie...). 

koniec wakacji okazał się wyczerpujący, ale zaowocował wprowadzką na górę, czyli MAM SYPIALNIĘ, a dzieci swoje pokoje (i walki wtedy nabrały na sile, sama nie wiem...).

Zofia okazała się stworzona do szkoły (ona, wielbicielka i entuzjastka przedszkola, łkająca w czerwcu nad końcem tego etapu), orzekła iż szkoła jest super (nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż w szkole tej uczy się około setka narybku w sumie, u mnie, na ten przykład setka to jeden rocznik), nauczyciele są ok, dzieci też, jutro pierwsza lekcja nauki na instrumencie.

Frans już takim amatorem swojej placówki nie jest, acz gdy pytam, czy chciałby może powrócić do przedszkola, stanowczo odmawia i dziś trzymał łzy na uwięzi.

Zapisałam się na jogę (setny raz, mam blisko, nauczyciel wydaję się być ok, będę się prężyć i rozciągać. jutro) i leczę zęby, węzeł zaczął się zmniejszać. Chyba idzie lepsze. 

Dół miałam koszmarny ostatnio, mnie też dosięgają informacje o Praniu, Pauli, o tych wszystkich smutkach. Ale się uczę: korzystać z życia, szanować chwile, nie marudzić na wypadające włosy (tylko kupić szampon). I nosić bransoletę! (tak, właśnie przyszła, już mieszka na mojej ręce!)

środa, 07 września 2011, chud-sza

Polecane wpisy

  • przeprowadzka

    po pięciu latach pobytu na bloxie, który dotychczas mnie bawił ale i irytował, postanowiłam zmienić adres. Ot, tak przeprowadzka. Mam nadzieję przenieść wszystk

  • zrobiłam TO znowu!

    Wstałam bladym świtem w celu udania się na uczelnię i wysłuchania wykładu. Wszyscy spali (mężczyźni w sensie, córka nocowała u babci i obudziła się z katarem, d

  • powiew

    W jednym kącie pokoju dokładam do kominka, dbam, by grzał moje plecy i nie dopuszczał do chłodu dłoni. Działam tym pogrzebaczem zgrabnie, coraz precyzyjniej ukł

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/09/07 14:13:54
U nas dzisiaj pierwszy dzień szkoły. Moje najstarsze dziecię pognało samo do ... szkoły średniej w sąsiednim miasteczku (i ja cała drżę - bo młody jeszcze jest). Ale jak go zobaczyłam w marynarce, to o mało nie padłam (no widziałam go wcześniej w sklepie, ale było bez logo szkoły i się tak oficjalnie nie prezentował) - i też się zastanawiałam - kurcze, czy to MOJE dziecko ten przystojniak :)
Bransoletka urocza (choć jak bym nie wytrzymała, jakby mi się tyle rzeczy telepało :))
-
Gość: oaza, *.tkk.pl
2011/09/07 18:10:18
dla mnie stresy szkolne są jeszcze jakąś abstrakcją. Póki co, usiłuję moje smyki umieścić w żłobku i pewnie równie mocno będę przeżywać ich pójście tam. no niestety, dzieci rosną, usamodzielniają się , a nam matczyne serce pęka, bo jakże to tak, przecież niedawno taki mamusiny cycuś był/była, a teraz już szkoła? Pozdrawiam