Blog > Komentarze do wpisu
załoga rudego

Gdybym dała radę urodzić się dziesięć godzin i trzydzieści siedem minut wcześniej, miałabym dziś ósme urodziny. A tak - mam jeszcze wolne (ale biszkopt już upiekłam, kremówka i mascarpone chłodzą się w lodówce).

Miałam dziś przygodę, że hej. Myślę, że ukryci obserwatorzy mają ubaw po pachy. Otóż po stłuczce z tirem miałam kłopoty z zamkiem w drzwiach kierowcy. Któregoś dnia przy szkole Zośki po prostu się nie otworzyły. Ok, nie jestem jakąś gielejzą, weszłam od pasażera, udało się. Mąż zabrał centralny, nakazał otwieranie kluczem, ale że hondę kupiliśmy po stłuczce w drzwi pasażera, one nigdy nie otwierały się z zewnątrz kluczem, a jedynie centralnym, zabierając mi pilocika ukochanego, mąż odebrał mi możliwość otwierania z zewnątrz drzwi pasażera. Ok, nie jestem jakimś szoferem, mogę sporadycznym gościom otwierać drzwi od wewnątrz. Tak mijały nam drzwi, tfu dni i tygodnie, przywykłam do klucza, który od czasu do czasu się NIECO zacinał, ale dawał radę, a ja z nim. I wtedy nagle WTEM idę dziś przez błota i wody w celu zapakowania Zośki do auta i podjechaniu po Franca, a klucz w zamku siedzi i się nie rusza. Ok, nie jestem jakąś dziunią, która sobie nie poradzi, delikatnie acz stanowczo przemówiłam mu do rozsądku (słuchaj, kurwa, tu jest dziecko, tam dziecko czeka, byś wziął dupę w troki i te drzwi odemknął), a on nic. Literalnie nie drgnął. Przekręciłam z siłą większa, ale nie bez lęku, że jak go złamię, to nas może zima zastać pod szkołą, bo ani nie wejdę, ani nie ruszę. Ok, zadzwoniłam do męża. A on, rozbawiony, zawołał Szarik do wozu, wejdź przez bagażnik, co uczyniłam (było chodzić na jogę, się przydało). Jakieś pytania? Ktoś wchodził do samochodu BAGAŻNIKIEM????

środa, 29 lutego 2012, chud-sza

Polecane wpisy

  • przeprowadzka

    po pięciu latach pobytu na bloxie, który dotychczas mnie bawił ale i irytował, postanowiłam zmienić adres. Ot, tak przeprowadzka. Mam nadzieję przenieść wszystk

  • zrobiłam TO znowu!

    Wstałam bladym świtem w celu udania się na uczelnię i wysłuchania wykładu. Wszyscy spali (mężczyźni w sensie, córka nocowała u babci i obudziła się z katarem, d

  • powiew

    W jednym kącie pokoju dokładam do kominka, dbam, by grzał moje plecy i nie dopuszczał do chłodu dłoni. Działam tym pogrzebaczem zgrabnie, coraz precyzyjniej ukł

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/29 20:41:27
U mnie w pracy raz koleżanka wchodziła, bo ją z obu stron zastawili i nie mogła drzwi otworzyć. Miała niezły tłumek widzów :)
W razie gdybym jutro tu nie zdążyła zajrzeć, to zostawiam dziś najlepsze życzenia i moc uścisków!!! Oby nadchodzący rok był lepszy od poprzedniego:)))
-
zapiski_szwedzkie
2012/02/29 22:26:54
Ha ha ha, ja jeszcze nie... warto sprobowac mowisz??? Ciesze sie,ze widze blyskajace chudziutkie poczucie humoru!!!